Wczoraj pokonałem około 40 stron łącznie w 3 godziny. Przy okazji przeleciałem przez trzy dzieła; dokończyłem Cejrowskiego, przeczytałem fragmenty Starego Testamentu oraz kontynuowałem Kinga “Pamiętnik rzemieślnika”.
Co do Cejrowskiego ostatecznie początkowy zachwyt spadł do pozycji 3 co bardzo mnie rozczarowało. Początkowe bardzo silne 4,5 zdegradowane do słabej trójki to strata straszna… trochę czuję się okradziony ale cóż… urok czytania.
O czym było prawie trzydzieści stron Cejrowskiego? O tym jaki jest bezkompromisowy i jak fajnie realizuje swoje marzenia i czym się różni od czytacza książek.
Pismo Święte mówiło o pierwszych ludziach w Raju i o tym jak wyjechali na wschód od Edenu i jak Noe wybudował łódkę i uratował żywe istoty a potem się upił. O ogromnym szacunku jaki żywili niektórzy synowie do swojego ojca Noe nie mając śmiałości spojrzeć na goliznę pijanego ojca. Trochę mnie przeraziło, że Noe w odwecie za brak szacunku ze strony swojego syna Chama przeklął jego dzieci a swoje wnuki.
Co do Kinga to nie odstaje od przeciętnego pisarskiego prostactwa amerykańskiego… opisując swoje dzieciństwo i tworzenie pierwszych dzieł skupia się na zarobkach a nie na samym akcie tworzenia co dla mnie stanowi samą negację dzieła (zakładam, że tworzy się z potrzeby tworzenia a nie zarabiania).