logo No logo
marzec 18, 2008 autor tozda
Tytuł: No logo
Autor: Naomi Klein
Wydawnictwo: Świat literacki
Przekład: Hanna Pustuła
ISBN-10: 83-88612-77-8
Zastanawia mnie dlaczego współczesna literatura “zaangażowana” jest tak okrutnie przegadana. Lawina mało istotnych dla całości faktów, jaką zalewany jest czytelnik powoduje, że książka jest w wielu miejscach nudna i właściwie ‘nieczytata’. A szkoda! Szkoda gdyż porusza kwestie bardzo istotne. Kwestie, które - wedle mojej oceny - dotyczą w jakiejś mierze także Polski przedostatniej dekady.
Omijanie przepisów pracy, praca niewolnicza, praca dzieci, morderstwa popełniane przez dzieci za cenę śmierdzącej tenisówki a w wszystko w teatrzyku wyreżyserowanym przez grubo opłacanych speców od reklamy i brandingu. Rzeczywistość przerażająca, rzeczywistość prawdziwa.
We fragmentach, w których książka nie porusza takich tematów, mówi o pustyni kulturalnej tworzonej przez współczesne przedsiębiorstwa starające się jedynie zwiększyć swoje dochody poprzez intensyfikacje działalności ideologicznej - czy jak woli autorka “brandingu”.
Na pewno jest to historia chciwości. Chciwości niematerialnego bytu zwanego korporacją…. czyli maszyną która w sposób niemalże idealny postępuje ścieżką chciwość, ścieżką “liczy się tylko zysk”.
Praca edytorska niestety niedokładna i brzydka choć samo tłumaczenie nie wzbudzało we mnie odczuć negatywnych… nie przeszkadzało w czytaniu co uważam za pozytywną cechę.
Wydanie potworne.., miękki, po-tekturowy papier. Druk tak drobny, że gdyby zmniejszyli czcionkę o 1 punkt to potrzebny byłby mikroskop aby odczytać tekst. W połączeniu z szerokim formatem strony i rozmiarem dzieła, czyniło to techniczną funkcję czytania bardzo męczącą.
Jeśli ktoś ma ochotę poczytać jak brzmi amerykańska wersja komunistycznej/socjalistycznej nowomowy, także powinien sięgnąć po tą pozycję. Ale czytanie jej do dechy do dechy chyba nie ma sensu.
Dodatkowym smaczkiem jest fakt, iż autorka musi zmagać się z faktem, iż tytuł jej książki sam stał się czymś w rodzaju logo.