Tytuł: Martwe dusze.
Autor: Mikołaj Gogol
Przekład: Władysław Broniewski
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
ISBN: 83-7384-194-6
Linki: Biblionetka
Literatura dziewiętnastowieczna pełną gębą! Intryga w miarę prosta… do bliżej nieokreślonego miasta przyjeżdża mężczyzna w średnim wieku, biegły w sztuce schlebiania i wkupowania się w łaski innych ludzi. Wyrabia sobie szybko pozycję wśród miejscowego establiszmentu po czym udaje się w podróż po okolicach w celu zakupu dusz martwych - po co mu je… czytelnik dowiaduje się na samym końcu książki.
Większość krytyków, interpretuje jednak, że martwe dusze to nie te kupowane przez Cziczikowa, lecz te którym Cziczikow schlebia. Od mojego wyobrażenia Rosji, ten jednak opis nie odbiega nazbyt daleko. Może moje wyobrażenie jest krzywdzące i nie sprawiedliwe…tego nie wiem? Nie byłem tez nigdy w Rosji ale takie ono po prostu jest.
To co mnie przeraziło, to to, że nic mnie w tej książce nie przeraziło. Stwardniały i zaskorupiały smarowidłem amerykańskiej pop kultury gdzie nie tylko płaci się łapówki i leje się wazelinę, ale także strzela się, rąbie, sieka itd, obraz Rosyjskiego miasteczka (Rosji), skorumpowanego na wskroś, nie robi na mnie wrażenia. Co więcej, dzisiejsze urzędy w Polsce czasami sprawiają na mnie bardzo zbliżone wrażenie.
No ale cóż… moja estetyka etyki jest kształtowana także przez rzeszę idiotów-scenarzystów, dla których szczytem wyrafinowania jest stworzenie sceny wysadzania w powietrze połowy miasta.
Co do wydania to jest ono podłe. Okładka z tekturki, żółty papier, druk drobny, naćkany byle taniej… ale i wydawnictwo w zamierzeniu miało być tanie i rzeczywiście było. To dobrze, że seria “Biblioteka klasyki” stara się być tanią! Oby więcej było takich wydawnictw bo książki tanie to więcej czytelników.
Praca edytorska i korektorska świetna! Nie mam nic do zarzucenia. Praca tłumacza doskonała! Naprawdę! Szczególnie tłumaczenia zrusyfikowanych francuszczyzmów! Świetnie się czyta.